|
||||||||||
|
||||||||||
Ostrożność neokonserwatystyautor: Daniel Pipes http://pl.danielpipes.org/2457/ostroznosc-neokonserwatysty Oryginał angielski: A Neo-Conservative's Caution [Tytuł w NYS: "Good News Could End In Mideast"] Nigdy właściwie nie dowiedziałem się jakie poglądy określają neokonserwatystę i czy sam nim jestem, czy nie. Lecz dawno temu inni zdecydowali za mnie. Dziennikarze używają słowa „neokonserwatysta” pisząc o mnie, wydawcy włączają moje utwory do neokonserwatywnej antologii, krytycy sondują moje poglądy by zgłębić neokonserwatywny sposób myślenia, a gospodarze imprez zapraszają mnie bym przedstawiał neokonserwatywny punkt widzenia. Ponieważ niektórzy z moich najdawniejszych przyjaciół i najbliższych współpracowników są zaliczani do neokonserwatystów, z radością przyjmuję to określenie. I rzeczywiście jest ono pewnym wyróżnieniem, gdy wziąć pod uwagę, że do grona neokonserwatystów zalicza się nie więcej niż 50 Amerykanów, a rzekomo przewodzimy amerykańskiej polityce zagranicznej. Wspominam o tym wszystkim dlatego, że neokonserwatywna polityka [USA] na Bliskim Wschodzie w ostatnich dwóch miesiącach wyglądała zupełnie dobrze, a Max Boot [z Los Angeles Times] wyolbrzymia jej sukcesy w swym felietonie, zatytułowanym „Neocons May Get the Last Laugh” (Neokonserwatyści mogą śmiać się ostatni).
Wydarzenia te wprowadziły niektórych neokonserwatystów w stan bliski euforii. Rich Lowry z National Review nazywa je “wspaniałą rzeczą”. Charles Krauthammer z Washington Post pisze: „Jesteśmy świadkami wspaniałego, łagodnego, rewolucyjnego momentu na Bliskim Wschodzie”. Ja również witam te wydarzenia, lecz z pewną obawą. Mając za sobą doświadczenia studiów nad historią Bliskiego Wschodu, jestem być może bardziej wyczulony na to, co może się nie udać:
Czy widać prawidłowość? Poza jednym sui generis przypadkiem palestyńskim, największym zagrożeniem usuwającym dobre wieści [z Bliskiego Wschodu] jest to, że zbyt szybkie obalenie tyranii wyzwala ideologów islamizmu i otwiera im drogę do władzy. To smutne, lecz jedynie islamiści mają to, co pozwala wygrywać wybory: umiejętność wykształcenia wpływowej ideologii, energię w tworzeniu partii, zapał dla zdobywania zwolenników, pieniądze na opłacenie kampanii wyborczych, uczciwość przemawiającą do wyborców i silną wolę by zastraszyć rywali. Ich dążenie do zdobycia władzy nie jest niczym nowym. W 1979 roku islamiści wykorzystali obalenie szaha dla przejęcia władzy w Iranie. W 1992 byli na drodze do wygrania wyborów w Algierii. W 2002, w sposób demokratyczny, przejęli władzę w Turcji i Bangladeszu. Usunięcie Saddama Husajna, Hosniego Mubaraka, Baszara Assada i saudyjskich książąt jest łatwiejsze niż przekonanie muzułmańskich narodów Bliskiego Wschodu, by nie zastępowali ich rządami jadowitych islamistycznych ideologów. Dzisiejszy Bliski Wschód nie jest jedynym, atrakcyjnym miejscem dla ruchów totalitarnych. Były nim Niemcy w roku 1933, Chile w 1970. Lecz jest unikalny pod względem zasięgu i uporu, z jakim te ruchy przyciąga. Martwi mnie to, że moi koledzy – neokonserwatyści nie potrafią dostatecznie skupić się nad implikacjami, które z tego wynikają. Prezydent Bush zasługuje na wielką pochwałę za swą niezachwianą wizję wolnego Bliskiego Wschodu; lecz jego administracja powinna postępować nieśpiesznie i bardzo ostrożnie, przekazując władzę z rąk autokratów w ręce demokratów. Skłonność Bliskiego Wschodu do ulegania pokusie totalitaryzmu, z jego głębokimi kwestiami historii i tożsamości, wymaga konfrontacji i opanowania. Pominięcie tych kroków może pozostawić ten region nawet w gorszym stanie niż w epoce tyranów, których nikt nie wybierał. Tematy pokrewne: Polityka bliskowschodnia, Wzorce bliskowschodnie zaabonuj bezpłatną, cotygodniową listę wysyłkową daniela pipesa po polsku |
|
|||||||||
|
Wszystkie materiały na tej stronie © 1980-2012 Daniel Pipes. |
||||||||||