Daniel Pipes
Strona mobilna
Strona klasyczna

Dlaczego internowanie Japończyków jest nadal ważne?

autor: Daniel Pipes
New York Sun
28 grudzień 2004

Oryginał angielski: Why the Japanese Internment Still Matters

Przez lata uważałem, że zagrożenie ze strony radykalnego islamu wymaga zastosowania środków bezpieczeństwa wobec muzułmanów. Jeśli ściga się gwałcicieli, trzeba sprawdzać tylko mężczyzn. Podobnie, jeśli poszukuje się islamistów (zwolenników radykalnego islamu), trzeba ich szukać wśród ludności muzułmańskiej.

Mój pogląd wsparły wyniki właśnie opublikowanego przez Cornell University badania opinii publicznej, które dowodzą, że prawie połowa ludności USA zgadza się z taką propozycją. Dokładnie 44 procent Amerykanów uważa, że władze państwowe powinny zwrócić szczególną uwagę na muzułmanów mieszkających w Ameryce, rejestrując ich miejsca pobytu, poddając ich profilowaniu, monitorując meczety, albo infiltrując ich organizacje.

Zachęcające jest również to, że z przeprowadzonych badań wynika, że im częściej ludzie oglądają wiadomości w telewizji, tym bardziej są skłonni wspierać te zgodne ze zdrowym rozsądkiem działania. Ci, którzy są najlepiej poinformowani o aktualnych sprawach, są – innymi słowy – najbardziej wyczuleni na zastosowanie oczywistych metod obrony.

Są to dobre wiadomości. Złe dotyczą prawie powszechnej dezaprobaty dla realistycznego podejścia. Lewicowe i islamistyczne organizacje tak skutecznie zastraszyły opinię publiczną, że ulegające poprawności politycznej społeczeństwo unika wspierania metod kontroli muzułmanów.

Taka obawa przed zastosowaniem bardziej zdecydowanych środków bierze się w Ameryce z rewizjonistycznej interpretacji ewakuowania, przesiedlania i internowania etnicznych Japończyków podczas II wojny światowej. Mimo to, iż od tego czasu upłynęło ponad 60 lat, sprawy te nadal wywierają głęboki wpływ na opinię publiczną, pozwalając na to, by lobby ofiar czasu wojny, kompensując sobie prawdziwe lub urojone cierpienia internowania, potępiało na wyrost jakiekolwiek wykorzystanie pochodzenia etnicznego, narodowości, rasy czy religii do formułowania krajowej polityki bezpieczeństwa.

Zaprzeczając temu, że ówczesne potraktowanie etnicznych Japończyków wynikało ze zgodnych z prawem obaw o narodowe bezpieczeństwo, lobby to uznało, że zastosowane środki wynikały jedynie z połączenia „histerii wojennej” i „uprzedzeń rasowych”. Według słów znanej publicystki Michelle Malkin, radykalne grupy, takie jak American Civil Liberties Union (Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich – ACLU) szermują taką interpretacją „jak pałką nad debatą o wojnie z terrorem”, uniemożliwiając tym wysiłki, zmierzające do zbudowania skutecznej zapory przeciwko dzisiejszemu wrogowi – islamistom.

Szczęściem, odważna pani Malkin, publicystka i specjalistka w sprawach imigracji, ponownie otworzyła „teczkę” internowania. W niedawno opublikowanej książce, noszącej prowokacyjny tytuł In Defense of Internment: The Case for Racial Profiling in World War II and the War on Terror („W obronie internowania: sprawa profilowania rasowego w II wojnie światowej, a wojna z terrorem”, wyd. Regnery), rozpoczyna od niepodważalnego założenia, że w czasie wojny „przetrwanie narodu jest na pierwszym miejscu”. Stąd wyciąga wniosek, że „swobody obywatelskie nie są czymś świętym”.

Autorka dokonuje przeglądu zapisów historii wczesnych lat czterdziestych XX wieku i stwierdza, co następuje:

Pani Michelle Malkin trafnie wnioskuje, że szczególnie w czasie wojny rządy powinny brać pod uwagę narodowość, pochodzenie etniczne oraz przynależność religijną – dla wypracowania polityki bezpieczeństwa kraju. Powinny też zastosować metodę, którą nazywa “profilowaniem zagrożeń”. Takie kroki mogą pociągać za sobą krępujące lub ofensywne środki, ale – jak twierdzi publicystka – to i tak lepiej niż “dać się spalić przy własnym biurku przez płonący porwany samolot”.

Related Topics:  Historia, Islam w Ameryce, Wojna z terrorem zaabonuj bezpłatną, cotygodniową listę wysyłkową daniela pipesa po polsku